< powrót do listy

Tajemnicza witamina ukryta w serze

Witminy z grupy B traktuje się jako jedną grupę substancji odżywczych. To prawda, że poszczególne związki wchodzące w jej skład mają wiele ze sobą wspólnego, jednak są też po między nimi spore różnice. Począwszy od występowania w żywności, przez pełnione w organizmie funkcje, na spożyciu w typowej diecie kończąc. Warto przyglądać się tym witaminom oddzielnie, ponieważ prowadzi to do ciekawych odkryć!

Taka witamina - ryboflawina

Witamina B2, zwana również ryboflawiną, wbrew w swojej nazwie, wcale nie występuje w rybach. Jednym z najbardziej znaczących jej źródeł są sery żółte. Nazwa witaminy pochodzi od związków budujących jej cząsteczkę - rybitolu i flawiny. Podobnie, jak inne witaminy z grupy B, ryboflawina jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, a także bierze udział w metabolizmie składników pokarmowych (węglowodanów, białek i tłuszczy). To, co wyróżnia ją na tle innych witamin z tej grupy, to wspomaganie układu odpornościowego oraz pośrednie wzmacnianie systemu antyoksydacyjnego. System ten chroni ludzki materiał genetyczny przed uszkodzeniami spowodowanym przez wolne rodniki, a prowadzącymi do występowania wielu chorób i przyspieszającymi starzenie się organizmu.

Zapotrzebowanie a spożycie

Według Instytutu Żywności i Żywienia nieprawidłowe żywienie, a w szczególności spożywanie zbyt małych ilości produktów mlecznych, może być przyczyną niedoborów witaminy B2. Jedno z największych badań oceniających spożycie różnych składników pokarmowych pod kątem występowania chorób układu krążenia - badanie WOBASZ, pokazuje, że w Polsce osoby dorosłe mają problem z odpowiednim spożyciem ryboflawiny. Mężczyźni spożywają prawie 30% mniej tej witaminy niż powinni. U kobiet sytuacja wygląda o wiele lepiej, bo średnie spożycie jest mniejsze o 12% w stosunku do zalecanego. Wynika to prawdopodobnie z tego, że kobiety chętniej sięgają po produkty mleczne, które są doskonałym źródłem witaminy B2. Szczególnie na odpowiednie spożycie ryboflawiny powinny zwrócić uwagę kobiety w ciąży oraz karmiące piersią, dzieci, sportowcy i osoby intensywnie uprawiające sport, a także ci, którzy narażeni są na stres. W dzisiejszych czasach rzadko kto może poszczycić się spokojnym stylem życia. Większość narażona jest na stres związany z pracą zawodową czy innymi obowiązkami. Nie tylko magnez jest składnikiem istotnym w takiej sytuacji, również witamina B2, ponieważ wzmacnia i kontroluje prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego.

Po czym poznać, że należy jeść więcej witaminy B2?

Jednym z pierwszych objawów niedoboru ryboflawiny są zmiany w obrębie jamy ustnej. W jej wnętrzu pojawiają się stany zapalane, a język może być opuchnięty, zaczerwieniony. Wargi zaczynają się łuszczyć i pękać. Niedobór witaminy B2 można też podejrzewać u osób, które mają problemy z widzeniem, szczególnie z ostrością. Przy długotrwałym niskim spożyciu tej witaminy dochodzi do uszkodzenia układu nerwowego, które może manifestować się różnorodnymi objawami.

Jeśli nie ser, to co?

100 gramów sera żółtego Salami Serenada dostarcza ponad jedną trzecią zapotrzebowania na ryboflawinę kobietom i  prawie 30% zalecanego spożycia dla mężczyzn – podkreśla dietetyk Justyna Markowska. Witamina B2 znajduje się nie tylko w serze żółtym, choć on, podobnie, jak inne produkty mleczne, jest jej najlepszym źródłem. Inne produkty dostarczające ryboflawiny to podroby oraz jaja. Weganie i wegetarianie mogą dostarczyć tę witaminę spożywając różne nasiona roślin strączkowych, a także kaszę jaglaną.

Niepozorna ryboflawina, o której nie wiele się mówi, jest niezwykle istotna do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a niestety szczególnie wśród mężczyzn jest niskie spożycie jest powszechne. Ludzki organizm potrzebuje około 60 różnych składników odżywczych, aby móc sprawnie funkcjonować, dlatego dieta powinna być jak najbardziej różnorodna. 

Justyna Markowska

 Dietetyk, psychodietetyk. Absolwentka Technologii Żywności i Żywienia Człowieka  Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie o specjalizacji żywienie i dietetyka. Ukończyła również psychodietetykę na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Na co dzień pomaga w zmianie nawyków żywieniowych poprzez motywację i wsparcie swoich pacjentów